RSS
wtorek, 10 lipca 2012

 

Już niedługo Gabrysia skończy pół roku, a przecież pamiętam jak do niedawna nosiłam ją w brzuszku. Ten czas tak szybko leci. W ferworze codziennych zajęć czasem zapominam przystanąć i porozmyślać. O czym? O tym jak moje życie zmieniło się dzięki Gabrysi, co zyskałam, a co straciłam. Jak wyglądałoby moje życie gdyby nie ona , nie jej tata/ mój mąż, czy miałabym inną rodzinę, a może rzuciłabym się w wir pracy? Może poszłabym jeszcze na jakieś studia, może wybrałabym się w podróż do Meksyku,  może nauczyłabym się nareszcie niemieckiego? Może. Ale faktem jest, że spotkałam cudownego człowieka na swojej drodze, przy udziale którego mogłam spełnić swoje największe marzenie – byci mamą. Dziękuję kochanie…. Aha, jeszcze jedno. Nie myślę, że z czegoś rezygnuję. Wiem, że na wszystko przyjdzie czas, na Meksyk też.

00:31, mszarwark
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 marca 2012

Dawno nie pisałam, więc szybko zabieram się, żeby nadrobić bloxowe zaległości.

13 marca, w dniu imienin swojej babci, Gabrysia skończyła 2 miesiące, jak ten czas leci. Niedawno przeglądałam zdjęcia z jej pierwszych dni. Wiedziałam, że urosła, ale nie sądziłam, że aż tak. Dopiero zdjęcia uświadomiły tempo zachodzących zmian.

15 marca całą 3-osobową rodzinką udalismy się na powtórne badanie słuchu do Szpitala im.Korczaka. Na szczęście aparat potwierdził wyniki badań przeprowadzonych w Szpitalu, w którym rodziłam Gabi. Ze słuchem naszej małej Perełki jest wszystko dobrze.

20 marca - boję się, że kolki wróciły. Mała jest bardzo niespokojna, dużo płacze, nawet noszenie na rękach nie pomaga. Co robić? Czy to na pewno kolki? Może powinnam zgłosić się do lekarza?

 

piątek, 09 marca 2012

Gabrysia

Mam już osiem tygodni. HURAAAA!!! Z tej okazji mama ubrała mnie w nowiuteńki, śliczniutki i do tego różowiutki pajacyk. Szkoda, że nie mogę się nim pochwalić, na razie rodzice nie pozwalają mi nikogo odwiedzać. Mowią, że jestem za malutka. Boją się o mnie, czy to jest już nadopiekuńczość? Pewno zastanawiacie się jak się czuję? Jeszcze niezupełnie doszłam do siebie po szczepionce, ale jest już lepiej. Nie mam juz gorączki, ale jestem jeszcze troszkę marudna, boli mnie troszkę tu i troszkę tam. Mamusia mówi, że mam zadatki na hipochondryczkę ;)

Mama

Mała coraz częściej uśmiecha się J . Gdy widzę ten nieśmiały uśmieszek na buzi nie potrafię ukryć wzruszenia. Z każdym dniem mamy z nią coraz większy kontakt, coraz silniejszą więź. Bo co tu dużo gadać, Gabi robi ogromne postępy. Potrafi już:

-śledzić wzrokiem zabawki

-leżąc na pleckach czy brzuszku obracać główkę

-zaczyna gaworzyć

-trafia piąstką do buzi

-potrafi utrzymać w ręku grzechotkę

-leżąc na brzuszku podnosi główkę

-gdy jest trzymana na ramieniu potrafi utzrymać główkę w pionie( co prawda ta główka bywa jeszcze nieco pijanaJ )

 

14:23, mszarwark
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 marca 2012

 

Niestety wydarzyło się to czego się najbardziej obawiałam. Mała koło godziny 23 dostała gorączki, do tego trzeba dodać przeraźliwy płacz świdrujący uszy moje, męża i naszych psiaków. Po wizycie w nocnej aptece zaaplikowaliśmy Małej czopek z paracetamolu. Na szczęście pomógł. Nie potrafię opisać swojej rozpaczy na widok Gabrylki płaczącej z bólu… Szkoda gadać, a w zasadzie pisać…

 

USG bioderek

Punktualnie o 14 zjawiliśmy się w Szpitalu na usg bioderek. Co prawda doktorek nie był za miły, ale mam nadzieję, że kompetentny. Niby nic nie było niepokojącego, niemniej jednak zalecono nam zrobić powtórne badanie za jakieś 2 miesiące. No i tak na wszelki wypadek dokładać Gabrysi jako bonus dodatkową pieluszkę. A tak w ogóle to dobrze by było jakby często przebywała w pozycji „na żabkę”.

środa, 07 marca 2012

Byłam na szczepieniu z Gabrylką. Na długo przed tym dniem zastanawiałam sie nad wyborem szczepionki, wybór padł na skojarzoną 6 w 1. Za nią przemawia fakt, że dziecko zostaje ukłute tylko raz, poza tym podobno jest lepiej tolerowana przez organizm. Co prawda musiałam wysupłać z kieszeni niemal 200 zł( a w pamięci mam, że trzeba będzie to zrobić jeszcze 2 razy), ale mój instynkt macierzyński mówi, że na takich rzeczach nie wolno oszczędzać. Przed zaszczepieniem Mała została zbadana przez pediatrę, który nie miał żadnych zastrzeżeń. Przy okazji szczepienia po raz czwarty zakleiliśmy plasterkiem pępuszek, będzie trzeba to zrobic przynajmnie raz jeszcze. Po założeniu plasterka Pani Bogusia mogła przystąpić do kłucia w pupkę. Gdy tylko zobaczyłam igłę przestraszyłam się nie na żarty. Myślę, że to ukłucie bardziej mnie bolało. Jestem dumna z mojego Żuczka - przez całą wizytę była bardzo dzielna. Boję się co będzie dalej, czy będą jakieś efekty uboczne szczepienia… W razie gorączki lekarz zalecił paracetamol. Minęło 7 godzin i gorączki póki co nie ma, ale za to Mała jest rozdrażniona, na razie dałam jej uspakajający czopek Viburgol. Mam nadzieję, że pomoże. Ciekawe jak będzie wyglądała noc… Dałabym wszystko, żeby nie cierpiała. A swoją drogą ciekawe jest to, że można kogoś tak szybko bezgranicznie pokochać. Przecież jeszcze rok temu Gabi była jedynie w planach, a teraz ??? Drżę gdy tylko mała zakrztusi się, oblewają mnie siódme poty gdy jej krzyk staje się przeraźliwym następstwem bólu. Pomimo tego, że Mała daje nam w kość, to jeden jej uśmiech potrafi zrekompensować każdą nieprzespaną noc. Napomnę, że pierwsze nieśmiałe uśmieszki zauważyłam już tak koło 6 tygodnia. Szczerze mówiąc to nie wyobrażam sobie swojego życia bez niej. Myślę, nie myślę, wiem, że teraz moje i Piotrka życie kręci się wokół Gabrysi, i dobrze mi z tym. Kocham. Poznałam kolejny rodzaj miłości, matki do dziecka, tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć.

niedziela, 04 marca 2012

Wczoraj odwiedzili mnie dziadkowie Bożenka z Jackiem- było super! Cały czas byłam w centrum uwagi - tylu komplementów już dawno nie słyszałam :) Muszę się pochwalić, że dostałam piękną sukieneczkę na sezon wiosna/lato. 

Dzisiaj z kolei przed południem zawitali do mnie dziadkowie Ania z Włodkiem, był z nimi Tomaszek - brat mojego tatusia. Powiedzieli, że urosłam i przytyłam. Ja tam nie wiem... ale kobiecie nie powinno się chyba takich rzeczy mówić... no poprostu nie wypada. Na szczęście zrehabilitowali się noszeniem mnie na rączkach.  

Później byłam na spacerze z rodzicami, pojechaliśmy autkiem( bardzo lubię taką formę transportu) do parku w Tworzyjankach. Powoli poznaję naszą piękną okolicę. Widziałam tam jeziorko, w ktorym to pan łowił rybki. Na pięknym lazurowym niebie latał bociek - może jakiejś parze przyniesie dzidziusia?

 

 

 

Tagi: spacer
20:54, mszarwark
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 marca 2012

Dzisiaj skończyłam 7 tygodni, jestem już naprawdę dużą dziewczynką. Troszkę się martwię, że moje ciało się zmienia. Do tej pory chude nóżki zamieniły się w obważanki, a rączki zrobiły się jakby nadmuchane. No i mam podwójny podbródek... ale jak tu się oprzeć pysznemu mleczku mamy ;)

 

 

15:40, mszarwark
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 marca 2012

Cały dzień jestem marudna, bo boli mnie brzuszek. Mama nie wie już co robić, daje mi bobotic - to na puszczanie gazów, herbatę koperkową, a od niedawna czopki viburgol na uspojenie się. Oprócz tego masuje mi brzuszek - niestety nie pomaga to za bardzo. W końcu ze zmęczenia usnęłam na 2 godzinki a później powtórka z rozrywki... dzięki temu, że byłam często u mamy na rączkach ból był do zniesienia. Bardzo często idziemy z mamą spaciu dopiero o 1,2 czy 4 nad ranem. Oj, jak boli brzuszek... Kiedy to sie skończy?

00:00, mszarwark
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 lutego 2012

Byłam dzisiaj u pediatry. Nie mogę uwierzyć, że tak przytyłam, ważę już 4 kilo, nawet lekarz zdziwił się, że tyle przybrałam na wadzę. No ale co się dziwić, apetyt mam za dwoje. Na początku mama się denerwowała, że nie jem co 3 lub 4 godziny jak powinnam ale nawet co 5 lub 6. Okazuje się, że nie było po co panikować. Jedyne co mame niepokoi to to, że mam przepuklinę pępkową - muszę mieć zakładane specjalne plasterki. Powinno mi to szybko minąć. Dlaczego mam przepuklinę? Jest to spowodowane moim płakusianiem. Reaguję płaczem na przewijanie , kąpiel, a od dłuższego czasu dokucza mi jeszcze ta straszna kolka.

Dzisiaj przyszła do nas jakaś Pani, która najpierw długo rozmawiała z mamą a później zaintersowała się moją skromną osobą. Okazało się, że nic mi nie dolega, jestem, jak to kreśliła ta Pani, żywotna. Jedyne co to trzeba zwrócić uwagę na pleśniawki w mojej buzi. To podobno spotyka wszystkie dzieci karmione piersią - receptą na to ma być nystatyna.

 

 

23:38, mszarwark
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4