RSS
wtorek, 21 lutego 2012

 

 

Dzisiaj z Piotrusiem poszliśmy na USG zobaczyć naszą kruszynkę, waży już 1250 g., potwierdziło się, że to będzie dziewczynka. Zdrowa i piękna dziewczyna – widzieliśmy jej buzię w 3d J Lekarz powiedział, że Gabi będzie wysoka i szczupła.

 

12:35, mszarwark
Link Dodaj komentarz »

 

 

Byłam u okulisty z pytaniem czy przy mojej wadzie wzroku, tj. -2 dioptrie w obu oczach, jest szansa na poród naturalny. Lekarz na szczęście nie widzi przeciwwskazań do porodu. Na szczęście? Sama nie wiem który rodzaj porodu wolałabym bardziej… Mówią, że poród siłami natury jest lepszy z wielu przyczyn:

 

- dziecko samo daje znać, że jest gotowe przyjść na świat, więc nie ma elementu zaskoczenia dla dziecka, jest ono przygotowane na zmianę jaka ma nadejść

 

- kobieta namęczy się, ale za to później, w okresie połogu szybciej dochodzi do siebie

 

- cesarka to operacja i jak każda operacja niesie ze sobą ryzyko

 

- można wyjść wcześniej ze szpitala

 

Za cesarskim cięciem przemawia:

 

- obawa przed bólem, który zawsze towarzyszy rodzącej

 

- można ustalić z lekarzem jakiś konkretny termin porodu

 

No i wyszło, że więcej plusów mamy przy porodzie naturalnym… Oswajam się z tą myślą, że będę w taki sposób rodziła. Piotrek mówi, żebym nie słuchała koleżanek, nie czytała bzdur zamieszczonych w necie o nieziemskim bólu, że najważniejsze jest myślenie pozytywne… Staram się tak myśleć, choć to nie łatwe

 

12:34, mszarwark
Link Dodaj komentarz »

 

 

No i nareszcie drugie badanie genetyczne za nami, najważniejsze czego się dowiedzieliśmy to to, że Karol okazał się Gabrysią J . Badanie USG nie pozostawiło żadnych wątpliwości – będzie to dziewczynka! Cudna, zdrowa dziewczynka! W 22 tygodniu mała waży 450 g., położenie jeszcze pośladkowe. Teraz trzeba zadzwonić do dziadków i poinformować ich o odkryciu aparatury ultrasonograficznej.

 

12:33, mszarwark
Link Dodaj komentarz »

 

 

Czuję pierwsze ruchy, są to co prawda jedynie muśnięcia, ale jakie przyjemne… Nie jestem do końca pewna czy to Ty, bo lekarz mówił, że u pierworódek zaczyna się to owe czucie dopiero gdzieś koło 20 tygodnia. No cóż, lubię się ze wszystkim spieszyć…

 

12:30, mszarwark
Link Dodaj komentarz »

 

Jest to jedno z ważniejszych badań, jeśli są jakieś nieprawidłowości to powinno się je tutaj wykryć. Dziecko ma 56 mm, przezierność karkowa w normie. Łożysko, płyn owodniowy, czaszka, kręgosłup, brzuch, żołądek, pęcherz moczowy prawidłowe. Wszystko na szczęście jest w jak najlepszym porządku, dzidzia rozwija się prawidłowo. Pierwszy raz usłyszeliśmy bicie jej serduszka – to położyło na łopatki Piotrka. Na mnie zadziałał widok tej kruszyny, jej ruchliwość. Nóżki i rączki były cały czas w ruchu, w ogóle to dzidzia robiła jakieś dziwne akrobacje. Tak mnie to rozbawiło, że lekarka robiąca USG miała znacznie utrudnioną pracę . Z tego badania wyszliśmy pełni podekscytowania – jeszcze długo mielismy przed oczami małego/małą rozrabiakę.

 

Według tego badania planowany termin porodu to 12 stycznia, czyli aż 10 dni przed terminem wyznaczonym przez mojego ginekologa.

12:29, mszarwark
Link Dodaj komentarz »

 

No to się zaczęło. Potworne mdłości nie dają mi normalnie funkcjonować. Zwykle ludzie określają je jako poranne, ale u mnie były poranne, popołudniowe i wieczorne, cały czas, niemal 24 h na dobę. Odrzuca mnie od kawy, chyba jest naprawdę źle... Mam jeszcze problem z porannym wstawaniem. Odkąd pamiętam lubiłam sobie pospać, ale teraz to przechodzę samą siebie. Po pracy ucinam sobie popołudniowe drzemki - tylko to mnie jeszcze ratuje...

 

12:25, mszarwark
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 lutego 2012

 

 

Wiem, że ta wizyta z pewnością wyjaśni wszelkie wątpliwości, to już 6/7 tydzień. Badanie pokazuje, że w moim brzuszku jest mały stworek, którego długość to już 12 mm. Lekarz wyjaśnia wszelkie moje wątpliwości, a dodam, że jest co wyjaśniać, bo pytania w mojej głowie rodzą się z prędkością światła. Tłumaczy jakie badania mam zrobić do następnej wizyty: WR, HBS, toksoplazmozę, grupę krwi, morfologię, mocz. Według lekarza planowany termin porodu to 22 stycznia – jeszcze mamy mnóstwo czasu.

 

7 tydzień ciąży

 

 

 

Na pierwszą wizytę poszliśmy z duszą na ramieniu, bo może okaże się, że wiadomość o ciąży to był tylko piękny sen, a my będziemy musieli się z niego nagle przebudzić… Na szczęście lekarz powiedział, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na samiutki początek ciąży, na USG pęcherzyk ma wielkość 2,8 mm. Lekarz jednocześnie ostrzega, że może to być poprostu artefakt, a więc dalej jest ta nić niepewności, że może jednak to sen…

pierwsze foto naszej dzidzi

Nie mogę już się doczekać, odmierzam godziny, minuty, sekundy…toaleta…ponownie naszym oczom ukazuje się jedna wyraźna różowa kreseczka i druga taka trochę jakby niepewna, jakby wahała się oznajmić nam, że zostaniemy rodzicami. Na szybko postanawiamy, że natychmiast jadę na badanie krwi, zobaczymy czy w mojej krwi znajdzie się większa ilość hormonu HCG. Po pobraniu krwi upraszam, aby wyniki były jeszcze tego samego dnia – inaczej być nie może, nie wytrzymałabym 24 h. Na szczęście są jeszcze ludzie pełni empatii.  Wracam do pracy, oczywiście nie mogę się skupić – no bo jak. Nikomu w pracy nie mówię o moich podejrzeniach – strasznie ciężko jest utrzymać język za zębami… Nareszcie dobiega godzina 17, Piotrek podjeżdża po wyniki. Telefon do mnie…

 

HUUUURAAAA

 

… wynik pokazuje 64,60 mlU/ml, czyli 3-4 tydzień ciąży!!!

Teraz jesteśmy już pewni, cieszymy się jak małe dzieci. Nie możemy uwierzyć w nasze szczęście, mam ochotę wykrzyczeć każdemu z osobna, że spodziewamy się dzidziusia, jedną z pierwszych osób, która dowiaduje się o tej radosnej nowinie jest moja koleżanka Monika. Wiemy, że teraz trzeba poinformować dziadków, którzy już od dwóch lat przy każdej nadarzającej się okazji życzyli nam powiększenia rodziny. Zaopatrzeni w bociana wetkniętego w pyszne ciacha ruszamy najpierw do moich rodziców. Tata krząta się w kuchni, mama ćwiczy w dużym pokoju…Jakoś udaje nam się zebrać ich w jednym miejscu, z dumą oznajmiamy, że zostaniemy rodzicami a oni dziadkami. Początkowo zaniemówili, ale późniejszym gratulacjom nie było końca. Ufff… teraz jedziemy do teściów. Mama z bratem są w domu, ale musimy zaczekać jeszcze na tatę, który lada chwila pojawi się na horyzoncie. Brat chyba coś podejrzewa, bo zachowujemy się co najmniej dziwnie. Na szczęście w końcu tata przyszedł  i mogliśmy wyjawić nasz sekret. No to załatwione, rodzice wiedzą. Teraz zastanawiamy się nad innymi zagadnieniami- jakiego lekarza wybrać, w jakim szpitalu rodzić, co jeść, aby maleństwo prawidłowo się rozwijało i wiele, wiele innych spraw zaprząta nam głowę.

 

       Dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami 8 maja, tego dnia byliśmy umówieni z naszymi znajomymi na grila. Po powrocie do domu zrobiłam test…Najpierw to co zwykle, jedna kreseczka, kurcze, nie udało się… Po chwili zaczyna pojawiać się delikatna dodatkowa linia, ale jest tak słaba, że sama zastanawiam się czy nie widzę po prostu tego co chciałabym widzieć. Proszę męża, aby skontrolował mój wzrok. Hipoteza potwierdza się, on też coś tam widzi. Cieszymy się bardzo, ale jeszcze nie dowierzamy. Jedziemy to sklepu po dodatkowy test, przy okazji zaopatrujemy się w książkę o ciąży - tak na wszelki wypadek. Test mam zrobić z rana, bo podobno wtedy „wykrywa” on te najwcześniejsze ciąże.