RSS
sobota, 18 lutego 2012

O dziecko zaczęliśmy starać się dosyć „nieśmiało” od początku 2011, mobilizacja nadeszła razem z pełnią wiosny. Po Świętach Wielkanocnych wyjechaliśmy z Piotrem na kilkudniową wyprawę w góry. Mąż jest zapalonym piechurem, każdego roku lądujemy w Tatrach lub Sudetach. Teraz wybór padł na stolicę górskiego wypoczynku – Zakopane. Tym razem nie pojechaliśmy, aby niezdarnie łazikować po Giewoncie, Czerwonych Wierchach, Nosalu, Kasprowym czy Gęsiej Szyi. Za moją namową ten wyjazd miał być w wersji light, chciałam na spokojnie poszwędać się po Kościeliskiej, Chochołowskiej czy Małej Łąki, pokontemplować no i nastroić się do romantycznych wieczorów. Wyjazd trwał co prawda tylko kilka dni, ale pozostanie nam na długo w pamięci. Podczas tego wyjazdu, może nawet w 28 urodziny Piotrka 28.04, w moim brzuszku zaczęła tworzyć się mała istotka.

1 , 2 , 3 , 4